Przejdź do treści

„Powrót do tamtych dni”. Tym razem nie byliśmy sami

categorykategorie: Bez kategorii

Tomasz Rejent, psycholog i psychoterapeuta

W minioną niedzielę, 20 września, odbył się ostatni dzień naszego treningu terapeutycznego. Spotkaliśmy się na warszawskim Jazdowie w ramach „Laboratorium relacji”, będącego częścią projektu „Zacznij żyć swoim życiem”. Ten dzień poświęciliśmy doświadczeniom DDA — dorosłych dzieci alkoholików, czyli osób, które dorastały w rodzinach z problemem alkoholowym. 

Wspólnie oglądaliśmy „Powrót do tamtych dni”. Film, który przywołuje trudne wspomnienia i stawia nas blisko doświadczeń, od których czasami przez lata próbujemy się odsunąć. Rozmawialiśmy o przemocy, upokorzeniu, wstydzie i granicach. Ale równie ważne było dla mnie to, w jaki sposób mogliśmy przy tych tematach być razem. Na ekranie oglądaliśmy samotność dziecka. W naszej grupie była możliwość, żeby z tym, co ta historia porusza, nie pozostawać w samotności.

Dzieciństwo, w którym trzeba zajmować się sprawami dorosłych

Film Konrada Aksinowicza opowiada historię czternastoletniego Tomka, mieszkającego z matką we Wrocławiu na początku lat dziewięćdziesiątych. Ojciec chłopca wraca ze Stanów Zjednoczonych. Przywozi prezenty, a jego powrót budzi nadzieję na wspólne, lepsze życie. Stopniowo jednak coraz więcej miejsca w rodzinie zajmuje jego uzależnienie od alkoholu. Historia dorastania staje się opowieścią o dziecku, którego codzienność podporządkowana zostaje problemom dorosłego człowieka. 

Pisaliśmy już na stronie Fundacji o tym filmie, zwracając uwagę na granicę między dziecięcą beztroską a trudną rzeczywistością dorosłych. W niedzielę wróciliśmy do niego w innym kontekście — jako do punktu wyjścia do pracy terapeutycznej, przyglądania się swoim przeżyciom i temu, co dzieje się między nami. 

Dla mnie w tej historii szczególnie bolesne jest pytanie: gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla dziecka? Dorośli zajmują się piciem, jego konsekwencjami, próbami ratowania rodziny. A dziecko nadal potrzebuje, żeby ktoś zapytał, co przeżywa. Żeby zauważył jego strach, zawstydzenie, zagubienie. Żeby nie musiało samo rozstrzygać, czy wolno mu kochać rodzica i jednocześnie mieć do niego żal.

Podczas naszego spotkania ważny był właśnie temat braku wsparcia. Tych momentów, kiedy dzieje się coś bolesnego, ale nie ma komu o tym powiedzieć. Kiedy cierpienie pozostaje zamknięte w domu, a później także w człowieku. Można przecież znajdować się wśród bliskich i nie mieć nikogo, do kogo da się zwrócić ze swoim doświadczeniem.

„Powrót do tamtych dni” zaprasza mnie do spojrzenia przede wszystkim na tego chłopca. Nie do oceniania, czy był wystarczająco silny, rozsądny albo pomocny. Do zobaczenia, ile musiał udźwignąć. I do zadania pytania, które podczas pracy nad własną historią również warto sobie postawić: czego wtedy potrzebowałem, a czego nie dostałem?

Nie trzeba odnaleźć w filmie dokładnego odwzorowania swojego dzieciństwa, żeby to pytanie stało się osobiste.

Oglądamy ten sam film, ale nie przeżywamy go tak samo

W niedzielę istotne było nie tylko to, co oglądaliśmy. Znaczenie miała obecność drugiego człowieka. Kolegi czy koleżanki z grupy, czasem osoby poznanej dopiero niedawno, która siedzi obok i również spotyka się z tą historią.

Tak rozumiem ważną część pracy z filmem podczas treningu terapeutycznego. Seans nie jest zadaniem do wykonania, po którym sprawdzamy, kto wyciągnął właściwe wnioski. Film daje nam wspólny punkt odniesienia. Możemy zacząć od bohatera, od sceny, od tego, co nas poruszyło, i dopiero później sprawdzać, czy chcemy powiedzieć coś więcej o sobie.

Nie zakładam przy tym, że każdy odbiera tę historię podobnie. Dla jednej osoby najtrudniejszy może być wstyd chłopca, dla innej bezradność jego matki. Ktoś zwróci uwagę na tęsknotę za ojcem, a ktoś na przekraczanie granic. Bycie razem nie wymaga jednakowych emocji ani podobnych życiorysów.

W tej pracy potrzebne są bezpieczeństwo, możliwość wyboru i szacunek do własnego tempa. Uczestnik ma prawo nie opowiadać o swojej historii, zrobić przerwę, powiedzieć, że na ten moment wystarczy. Wsparcie nie polega na nakłanianiu do coraz głębszych zwierzeń. Powinno pomagać odzyskiwać wpływ na to, co i w jaki sposób odsłaniamy przed innymi. 

Kiedy mówię o korektywnym doświadczeniu, mam na myśli możliwość spotkania się z inną odpowiedzią niż ta, której zabrakło kiedyś. Wspomnienie może pozostać bolesne, ale tym razem obok jest ktoś, kto słucha. Nie umniejsza, nie zawstydza, nie próbuje natychmiast przekonać, że nie ma powodu do takich emocji.

To nie zmienia przeszłości. Może natomiast pozwolić doświadczyć, że dzisiaj nie każda relacja musi wyglądać tak samo.

W niedzielnym spotkaniu właśnie ta możliwość była dla mnie szczególnie ważna. Możliwość bycia zauważonym i potraktowanym poważnie. Poczucia, że moje przeżycie ma znaczenie dla drugiego człowieka. A także odkrywania, że sam mogę być obok kogoś — bez obowiązku naprawienia jego życia, znalezienia rozwiązania czy powiedzenia czegoś wyjątkowo mądrego.

Nie chciałbym, żeby poczucie bycia potrzebnym oznaczało kolejny obowiązek zajmowania się wszystkimi. W grupie jest przecież miejsce także na przyjmowanie wsparcia. Na sprawdzanie, czy mogę być ważny również wtedy, kiedy to ja czegoś potrzebuję. O takim uczeniu się relacji pisaliśmy już przy okazji wcześniejszych warsztatów: nie chodzi o zastąpienie dopasowywania się do rodziny idealnym dopasowaniem do grupy. 

Granice, które bywają przekraczane po cichu

Drugim ważnym tematem niedzielnej pracy były granice. Przyglądaliśmy się temu, jak rozpoznajemy ich przekraczanie i w którym momencie zaczynamy zauważać, że coś nam nie służy.

Myśląc o takich sytuacjach, warto spojrzeć nie tylko na otwarte konflikty. Przekroczenie może przybierać postać powtarzanych nacisków mimo odmowy, ośmieszania czyjejś wrażliwości albo oczekiwania, że jedna osoba stale ustąpi. Pojedyncze zdarzenie bywa łatwe do zbagatelizowania. Dopiero gdy spojrzymy na całość, dostrzegamy, jak wiele własnego miejsca oddaliśmy.

Nie każda różnica zdań jest przemocą, a bliskość nie oznacza życia bez napięć. Chciałbym jednak, żebyśmy potrafili odróżniać niezgodę od upokarzania, prośbę od nacisku, troskę od odbierania prawa do decydowania o sobie. Żebyśmy mogli zapytać: czy w tej relacji moje „nie” rzeczywiście coś znaczy?

Podczas treningu temat granic spotykał się z tematem dzieciństwa. Z doświadczeniem sytuacji, w których nie było możliwości protestu albo nie było nikogo, kto potraktowałby ten protest poważnie. Dzisiaj możemy przyglądać się temu, co rozpoznajemy jako przekroczenie, co nadal usprawiedliwiamy i czego potrzebujemy, żeby skuteczniej zadbać o siebie.

Ważne jest dla mnie również, żeby nie obarczać odpowiedzialnością za krzywdę osoby, która jej doświadczyła. To, że ktoś nie zaprotestował, nie czyni upokorzenia dopuszczalnym. A rozmowa o granicach nie powinna zamieniać się w kolejne pytanie z pretensją: dlaczego na to pozwoliłeś?

Ważny czas bycia razem

Ten ostatni dzień treningowy był dla mnie szczególny. Film pozwolił nam wrócić do trudnych tematów, a obecność grupy stworzyła możliwość, żeby nie zatrzymać się wyłącznie przy bólu i wspomnieniach. Był też czas na zobaczenie drugiego człowieka, przyjęcie jego obecności i sprawdzanie, jak to jest nie musieć ze wszystkim radzić sobie samemu.

Nie chciałbym opisywać jednego spotkania jako rozwiązania wieloletnich trudności. Jego znaczenie widzę w czymś bardziej konkretnym: mogliśmy pobyć przy doświadczeniach, które zbyt często pozostają przemilczane. Przyjrzeć się temu, czego zabrakło kiedyś, i temu, czego potrzebujemy dzisiaj.

Dziękuję wszystkim uczestniczkom i uczestnikom za ten czas, za uważność wobec siebie i innych. Z niedzieli zostaje ze mną przede wszystkim myśl, że do tamtych dni można wracać w inny sposób. Nie po to, żeby jeszcze raz samotnie przez nie przechodzić, ale żeby tym razem znalazło się miejsce na wsparcie, którego wtedy zabrakło.

Materiał powstał w ramach projektu „Zacznij żyć swoim życiem”, realizowanego przez Fundację Pomocy Psychologicznej i Edukacji Społecznej RAZEM.

Zadanie publiczne dofinansowane ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego. Zrealizowano w ramach Wojewódzkiego programu profilaktyki i rozwiązywania problemów alkoholowych oraz przeciwdziałania narkomanii województwa mazowieckiego.

Poprzedni wpis
Poradnictwo psychologiczne dla Ciebie
Następny wpis
HARMONOGRAM PAŹDZIERNIK 2026